Showing posts with label produktywność. Show all posts
Showing posts with label produktywność. Show all posts

Jak się lepiej uczyć: muzyka barokowa

Pewnie nie zastanawiałeś się jeszcze nad tym, że od 20 lat, od kiedy się uczysz, jeszcze nikt z uczących nie powiedział Ci jak naprawdę należy to robić. Na zajęciach zapisujesz wiele nudnych rzeczy, a jedyne, co robisz, to powtarzasz je po kilkadziesiąt razy do momentu, kiedy organ prowadzący zajęcia uzna, że to co wydobywa się z Twoich ust jest podobne do definicji z notatek, które Ci podał, uprzednio kopiując takowe z książki.

Uczysz się całe życie, zatem rób to dobrze

Zapewniam Cię, że jest wiele znacznie ciekawszych i bardziej efektywnych sposobów. Pierwszy z nich to użycie do tego celu muzyki. Wielu terapeutów i trenerów używa na swoich szkoleniach transu i hipnozy, by wzmocnić efekt i i szybciej Cię czegoś nauczyć. Do tego trzeba jednak trochę umiejętności. Użycie muzyki jest znacznie prostsze. Od wieków muzyka i śpiew ułatwiają pracę, służą do usypiania dzieci, bądź odprężenia i rozrywki. Muzyka zmniejsza stres, łagodzi strach, dodaje energii i poprawia pamięć. Muzyka wreszcie sprawia, że ludzie są mądrzejsi. Problem w tym, że jeśli chcemy otrzymać wyjątkowe rezultaty, musimy używać odpowiednich narzędzi w równie wyjątkowy sposób.

Muzyka relaksuje, relaks pomaga przyswajać szybko informacje
Tak właśnie zrobił kiedyś doktor Georgij Łozanow. Uzyskał on jedne z najbardziej spektakularnych rezultatów w przyspieszonym nauczaniu języków obcych. Ogłosił on swego czasu, że dzięki jego metodzie bułgarscy studenci byli w stanie zapamiętać od tysiąca do tysiąca dwustu nowych słów języka obcego dziennie. Pełne zestawienie metod i rezultatów uzyskanych przez Łozanowa można zobaczyć w jego książce zatytułowanej: “Suggestology and Outlines of Suggestopedy (Psychic Studies) ” z 1978 roku.

Komentarz zbędny
Na czym rzecz polegała? Doktor odkrył, że u ludzi stąpających po tej planecie zachodzi coś takiego jak “optymalny stan sprzyjający nauce”. Mamy z nim do czynienia wówczas, gdy częstotliwość oddechów i uderzeń serca oraz fal mózgowych są zsynchronizowane, a ciało odprężone, nasz umysł pozostaje wtedy w stanie koncentracji i gotowości do przyjmowania nowych informacji. Może to być tak naprawdę głębokie oddychanie lub wykorzystywanie muzyki. Musi to być jednak specjalnie dobrana muzyka. Według Łozanowa, dobrze poprowadzony koncert pozwala nauczyć sześćdziesięciu procent materiału w ciągu pięciu procent czasu zużytego przy metodach tradycyjnych. Jego metoda polegała na wprowadzeniu ucznia dokładnie w taki stan psychiczny, w jakim znajduje się człowiek słuchający koncertu: stan wewnętrznego rozluźnienia, bierności, ale i czujności. Podczas słuchania muzyki odbierasz wiele informacji jednocześnie: melodie, barwę, harmonię, rytm, ładunek uczuciowy. Kiedy słuchasz, słucha także twoje ciało i dostosowuje się do tego rytmu. Psycholog radziecki K. Platonow odkrył, że sam metronom, wybijający rytm 60 uderzeń na minutę, oddziaływuje na ludzi. Dokładnie taki rytm powodował również, że umysł działał sprawniej niż zwykle.

Rytm synchronizuje działanie Twojego organizmu
Skoro taki rytm jest idealny, już wiesz, dlaczego musi to być specjalnie dobrana muzyka. Łozanow odkrył, że muzyka barokowa, która ma właśnie taki rytm, pozwala zharmonizować funkcjonowanie ciała i umysłu, a przede wszystkim otwiera “emocjonalny zamek” do superpamięci - układ limbiczny mózgu. Muzyka barokowa posiada magiczne metrum 60 uderzeń na minutę.Metoda ta na rynku ma także inną nazwę - superlearning i jest wbrew pozorom dość popularna.Tak naprawdę jest to jedna z wielu metod, które pozwalają przełamać blokady hamujące proces uczenia się. Według Łozanowa człowiek wykorzystuje od około 10% do 15% swoich intelektualnych możliwości. Dlatego doprowadzając się do głębokiego stanu odprężenia ciała i umysłu w połączeniu z rytmicznym oddychaniem, odpowiednią muzyką można przyswoić znaczną ilość wiedzy. Wykazano również, że całkowite zniesienie tych blokad może doprowadzić do 20 krotnego zwiększenia możliwości mózgu w kwestii zapamiętywania nowych informacji. Nie pozostaje Ci nic, jak tylko sięgnięcie do wymienionych powyżej publikacji, zacząć ćwiczyć i skorzystania z tych możliwości. Dobrej zabawy.
  • Facebook
  • Twitter
  • Digg
  • Delicious
  • Google Buzz

Ciekawe oraz skuteczne planowanie i wykonywanie zadań

Napisałem poprzednio, że mierzenie czasu pracy jest bardzo subiektywną sprawą. Lepiej zastosować technikę Pomodoro, która wyłuskuje z tego czasu naszą realną efektywność i to właśnie ją pozwala zmierzyć. W skrócie - pozwoliło Ci to odpowiednio wykorzystać Twoje zasoby. Wiele osób twierdzi, że nie istnieje coś takiego jak zarządzanie czasem, ale tak naprawdę wszystko, co istnieje, może być w jakimś stopniu zarządzane. Czas mamy z głowy, co zatem z zadaniami, na które ten czas poświęcamy?
Często zdarza się, że lista zadań, którą mamy zapisaną w 43 różnych notatnikach i programach, jest jak potwór w szafie. Niby każdy wie, że nie ma się czego bać, bo to tylko nasza wyobraźnia, ale i tak jest to ostatnie miejsce, do którego zajrzysz w nocy.

Brutalna rzeczywistość
Żebyś jednak nie był bez szans w walce z potworem wymyślono wiele znakomitych technik.
Pierwszą z nich jest z pewnością Getting Things Done Davida Allena. Jest tam wiele narzędzi pozwalających na priorytetowanie zadań, przypisywanie im kontekstów, czasu, potrzebnej energii, przerw i tak dalej. Kiedy, wypruwając żyły, już się tego nauczysz, wtedy ktoś wyglądający jak profesor powie Ci: “Hej, źle planujesz swoje zadania” i każe Ci sięgnąć po książkę Briana Tracy “How to master your time”. Ponieważ Brian Tracy napisał około miliona książek na ten temat, nauczy Cię on, że najważniejszym w wykonywaniu zadań jest ich priorytetowanie. To z kolei opisał w książce “Eat that frog”. Ale to nie koniec. Zgadnij co? Oprócz tego, że zaplanujesz zadania, sposób w jaki je postrzegasz i wykonujesz jest równie ważny. Zatem kolejną wartą uwagi rzeczą jest książka “Six thinking hats”, która pozwoli Ci w już dobrze zaplanowanych zadaniach jak najlepiej wykorzystać mózg.

Nie zapominaj o zasadach ...


Każda z rzeczy opisanych powyżej jest znakomita i warto zawsze po nią sięgnąć. Ale nie można zapominać o jednej rzeczy. Twój mózg to nie tylko racjonalne wykonywanie dobrze zaplanowanych zadań. Gdyby tak było, każdy po 45 roku życia dostawałby nagrodę Nobla. Wszystko to stałoby się nudne, a my nie różnilibyśmy się od gadających roślinek. Mózg jest trochę bardziej skomplikowany i oferuje również coś takiego jak emocje i intuicyjne zachowanie, które to potrafią w 10 sekund zepsuć Ci to, czego się wyżej nauczyłeś. Żeby tak się nie stało i żeby brać z tej intuicji i emocji to, co najlepsze, poświęć parę minut na coś co nazywa się Autofocus Index Marka Fostera.

... ani o zabawie!

Wykonywanie zadań też może być zabawą!
Uprzedzam! To nie jest metoda, którą cała populacja zaakceptuje, polubi i dzięki której znikną dziury budżetowe. Jest to metoda, która opiera się na naszej naturalnej potrzebie działania, która oprócz racjonalnych wyborów, zawiera również elementy intuicji i zabawy. Składa się ona z czterech różnych metod, dostosowanych na potrzeby różnych sytuacji. Są to: AF1, AF2, AF3, AF4. Ja opiszę tutaj jedynie metodą AF4, która najlepiej pasuje do mojego trybu pracy, dlatego warto, byś sprawdził także działanie pozostałych. Każda z nich odpowiada innemu charakterowi pracy i życia. Zależy to od limitów czasowych, ilości wykonywanych zadań, charakteru pracy itp. W skrócie, jeśli nie masz deadline'ów i masz luźne godziny pracy - wybierasz 1, jeśli zazwyczaj wykonujesz rutynowe czynności - wybierasz 2, jeśli łączysz jedno i drugie i deadliny wybierasz 4 itd. Nie będe opisywał wszystkiego, co możesz zobaczyć na stronie Marka Fostera. Ale uprzedzam kilka rzeczy płynących z mojego doświadczenia:

- to metoda, która działa, ale działa tylko wtedy, gdy zaufasz systemowi, który nią kieruje
- pracując z nią zauważysz, że nagle, mimo tak prostej metody, zaczynasz wykonywać dużo więcej działań
- nie myśl za dużo, po prostu trzymaj się kilku prostych zasad
- opisany tam notes można traktować jak kontekst z GTD (np. Szkoła, Dom, Praca itd).

Jak wspomniałem, osobiście używam AF4 i mogę powiedzieć, że wszystkie do tej pory poznane task managery i todo listy są niepotrzebne, całość powoduje, że wykonuje dużo zadań, jednocześnie bawiąc się całym systemem.

Jak działa AF4:

Autofocus List w praktyce
Do zapisywania listy zadań możesz użyć albo zwykłego notatnika, zeszytu albo arkusza kalkulacyjnego np.

1) Spisujemy wszystko, co chcemy zrobić (wszystkie zadania) i oddzielamy je kreską - odtąd jest to nasz Backlog.

2) W każdej chwili możemy dopisać nowe zadanie, ale robimy to za poziomą kreską - co od teraz jest Active Listą.

3) Zaczynamy od Backlogu. Przechodzimy po wszystkich Taskach i zaczynamy prace nad tym, nad tym, nad którym w danej chwili chcemy pracować.
Zakreślamy Task jako zrobiony jeśli uważamy, że dostatecznie dużo nad nim pracowaliśmy, umieszczamy go na końcu Active Listy, ale tylko wtedy jeśli wymagana jest jeszcze nad nim praca (lub jeśli ta czynność będzie się powtarzać w przyszłości - np. sprawdzenie poczty).

4) Gdy przechodząc przez kolejne pozycje Backlogu napotykamy linię graniczną, nie przechodzimy do Active Listy. Zamiast tego wracamy do początku Backlogu i kontuujemy przechodzenie w kolejności po Taskach w celu znalezienia tego, nad którym chcemy pracować.
Taki typ przemieszczania się kontynuujemy do momentu, kiedy w trakcie pełnego przebiegu po Backlogu nie wykonamy pracy nad żadnym z zadań

5) Teraz przekraczamy linię i przechodzimy do Active Listy.
Przemieszczamy się w dowolny sposób - po kolei przeglądamy zadania w celu znalezienia tego, nad którym chcielibyśmy pracować w danej chwili.

6) Osiągnąwszy ostatnie zadanie na Active Liście, przechodzimy do początku Backlogu i powtarzamy proces z Punktu 3.

7) Kiedy wykreślimy wszystkie zadania w Backlogu (zrobimy), kreślimy nową linię na końcu Active Listy i to ona od tego momentu staje się Backlogiem.

Powodzenia!
  • Facebook
  • Twitter
  • Digg
  • Delicious
  • Google Buzz

Dlaczego mierzenie czasu pracy nie działa?

Pracując dzień w dzień nie zdajemy sobie sprawy, ile czasu marnujemy. Minęły już czasy, kiedy on 30 000 lat temu obserwując niebo stwierdzał, czy jest dzień czy noc, i w zależności od tego pracował lub spał. W chwili obecnej problem jest dużo bardziej złożony. Mianowicie pracując, jesteś zmuszony monitorować i liczyć każdą minutę z upływającego czasu. Dlaczego? Powodów jest kilka, najważniajszy to taki, że za ten czas Ci płacą. By Twoi zleceniodawcy nadal Ci płacili, konieczne jest obliczenie kosztów, jak i estymacja czasu, która jest Ci potrzebna do wykonania pewnej skończonej liczby zadań. Co więcej, praca inna od koszenia trawy wymaga kreatywności. By móc być kreatywnym, trzeba nałożyć na siebie i spełnić pewne uwarunkowania. John Cleese stwierdził na jednym z prowadzonych przez siebie wykładów, że by móc być kreatywnym, trzeba spełnić dwa warunki: mieć ograniczenie przestrzeni i ograniczenie czasu. To pierwsze niejako jest zapewnione, bo mało osób pracuje na dworcu autobusowym. Natomiast drugie jest często bagatelizowane. Przykład: pracując nad czymś estymujesz tą czynność i stwierdzasz, że zajmie Ci ona 13 godzin. OK, 13 godzin, tak? Teraz zastanów się nad tym, jak efektywnie spędzasz dziennie czas: przychodząc, czy zaczynając pracę o 9 i kończąc ją o 17.

Deadline - Ty z pewnością też tak masz

Mało osób w tym układzie planetarnym jest w stanie pracować kreatywnie i efektywnie przez 8 godzin non stop. Dlaczego? Bo to po prostu niemożliwe i Twój mózg samoistnie Cię dekoncentruje, żebyś nie stał się w niedługim czasie warzywem lub czymś w stylu maszyny do pisania. Kolejnym przykładem jest eksperyment, który udało mi się przeprowadzić rok temu. Wraz z ludźmi, z którymi pracowałem, postanowiliśmy stworzyć aplikacje jak i rozgrywkę, która nazywała się Paymo Experiment.



Paymo timetracker to tak naprawdę wspaniałe narzędzie, z wbudowanymi wszystkimi potrzebnymi narzędziami do analizy tego co i jak zrobiłeś przez dany odcinek czasu. Jednak monitorowanie czasu pracy staje się nudne i mało adekwatne, bo nie wiesz tak naprawdę, ile czasu zajmuje to samo innym osobom (w skrócie: czy zawalasz robotę czy nie). Efekt jest prosty, osoby z ego wielkości Księżyca stwierdzają: “Cholera, ja to jednak jestem super, pracuje po 70 godzin i dzięki temu jestem najlepszym pracownikiem”. Tak to nie działa.
Chodziło też o to, by wyeliminować pracoholików, bo Ty i Ja wiemy, że oni są zbędni: czytaj Fire the workaholics. Aplikacja była dość ciekawa, zarejestrowało się sporo osób i tak naprawdę można było sprawdzić, ile kto średnio i nad czym pracuje przez dany dzień czy tydzień - jeśli oczywiście dodałeś go do obserwowanych, a on się z zgodził. Wszystko było idealne. Jednak powraca tu problem wymieniony wcześniej: to ile pracujesz jest świetne, ale jak pracujesz? Powiem szczerze, że jestem fanem wiedzy z rozdziału zarządzanie czasem. Jednak po przeczytaniu Davida Allena “GTD” i “Zjedz tę Żabę!” Briana Tracy'ego odczuwam niedosyt. Po pierwsze mamy do dyspozycji tryliony narzędzi, mniej lub bardziej skomplikowanych. Po drugie sprawą kluczową nadal pozostaje czas, w którym to wszystko wykonujemy i w jaki sposób. Można powiedzieć nawet - jego granulacja pozostaje zbyt duża (8 godzin efektywnej pracy non-stop jest niemożliwe).

“Czasu jest wystarczająco dużo dla osób, które dobrze go wykorzystują” - Leonardo da Vinci



Jest jednak ratunek i pomoc w tego typu sytuacjach, nazywa się pomodorotechnique.com. Na czym rzecz polega? Polega na tym, by wyuczyć w sobie pewne nawyki, które pozwolą tak naprawdę być kreatywny i produktywnym przez czas, który dla siebie rozplanujemy. Co więcej metoda ta nie działa tylko dla pojedynczego osobnika, ale i dla całego stada, więc można ją wykorzystać w pracy grupowej, czyli np. pair programming.

Pomodoro Technique stworzył Francesco Cirillo w 1992. Jest to narzędzie używane przez profesjonalistów w zespołach lub indywidualne jednostki na całym świecie. Co trzeba mieć by zacząć? Kuchenny minutnik (zgadza się, taki, który tyka). Lub, jeśli pracujesz na komputerze - adekwatne oprogramowanie, polecane przeze mnie - focusbooster.com.

Jak to działa?

- Zdefiniuj zadanie, nad którym chcesz pracować, ustaw minutnik na 25 minut.
- Zacznij wykonywać zadanie, dopóki minutnik nie zadzwoni, jeśli tak się stanie, zapisz sobie gdzieś X (jako wykonany jeden pomidor).
- Odpocznij chwilę, np 5 minut, przejdź się po schodach, albo zobacz co dzieje się za oknem.
- Co cztery pomidory (czyli co 4x25 minut) weź dłuższą przerwę, np 15 minut.

Magiczne 25 minut jest efektem wieloletnich badań, które wykazały, że Twój umysł jest w stanie pracować z pełną wydajnością i skupieniem, optymalnie tylko przez krótkie odcinki czasu. Po tych odcinkach powinna następować przerwa. W czasie tej przerwy nie myśl o wykonywanym zadania, zrelaksuj się, myśl o czymś przyjemnym lub wykonaj fizyczne ćwiczenie. Ważne jest, by przerw nie przeciągać powyżej 5 minut i zachować płynność wykonywania danego zadania. Po 4 pomidorach Twój umysł powoli staje się zmęczony, dlatego powinieneś zrobić dłuższą, odświeżającą przerwę około 15 minut.

Dąż do tego, by nic nie przerywało twojego pomidora. Pomidor jest niepodzielny. Jeśli go zacząłeś, musisz wykonać go do końca. Jeśli minutnik zadzwonił, przestań wykonywać dane zadanie, niezależnie na jakim jesteś jego etapie. Kiedy coś Ci przerwało, zapisz to sobie jako znak "-" np. Przerwane pomidory nie mogą być zapisywane, to powoduje fakt kształtowania się u Ciebie szybkich technik negocjacyjnych. Czyli następnym razem powiesz komuś, by zadzwonił za chwilę, bo masz ważne zadanie (pomidor). Twoim obowiązkiem jest unikanie jakichkolwiek przerw w trakcie wykonywania pomidora. Zobaczysz po chwili, jak można sobie radzić w biurze z wieloma utrudnieniami i jak nimi zarządzać, co pozwoli Ci się skupić na pomidorze i lepiej pracować. A Pani Kasia na pewno sama znajdzie ten długopis.

Mimo, że masz teraz wątpliwości, czy to zadziała w Twoim przypadku, zaufaj mi. Spróbuj wszystkie z twoich zaplanowanych zadań wykonywać w oparciu o tą technikę, a po tygodniu zobaczysz, że coraz mniej czasu potrzebujesz na ich wykonanie.

Używając prostych, progresywnych kroków, kartka, na której zapisujesz swoje pomidory będzie znakomitą analizą tego, jak pracujesz, jakie zadania ile Ci zajmują, ile jest efektywnego czasu Twojej pracy. Dzięki temu po pewnym czasie dowiesz się również, jak organizować dzień za pomocą Pomodoro Technique, jak radzić sobie z niechcianymi przerwami i zakłóceniami np kiedy ktoś nieoczekiwanie do Ciebie zadzwoni i wyrwie Cię z rytmu pracy. Zobaczysz tak naprawdę na ile Cię stać, co pozwoli Ci lepiej organizować dzień, planować wykonywanie poszczególnych zadań, a przede wszystkim bawić się lepiej swoją pracą!
Będziesz po prostu w stanie stwierdzić: “Tak, napisanie tego artykułu zajmie mi 4 pomidory”.


Najciekawszy jest fakt, że to naprawdę funkcjonuje. To najprostsze, a zarazem najskuteczniejsze narzędzie, by być efektywnym i dobrze planować swoje zadania.

Mimo, że metoda ta jest bardzo prosta, dobrze jest przeczytać książkę autora, by jeszcze lepiej zrozumieć jej idee i bardziej zaawansowane zastosowania - Pomodoro Technique Book.
  • Facebook
  • Twitter
  • Digg
  • Delicious
  • Google Buzz